Jak katastrofy naturalne wpływają na ceny akcji ?
Obecnie liczba katastrof naturalnych z każdym rokiem coraz bardziej rośnie. Na planecie Ziemia mamy coraz więcej huraganów, upałów czy tsunami. Wszystkie te tragiczne wydarzenia mają wpływ nie tylko na życie przeciętnego człowieka z dotkniętych katastrofą krajów, ale wpływają również na ceny akcji. Pytanie tylko czy jest to wpływ znaczący, czy może mały i krótkotrwały. Sprawdziliśmy to dla Was na trzech różnych przypadkach.
Tsunami z 2004 roku
Dzień 26 grudnia 2004 roku był dniem jednego z największych kataklizmów w historii ludzkości. Wywołana przez trzęsienie ziemi fala tsunami uderzyła w wybrzeża wielu krajów Oceanu Indyjskiego i doprowadziła do śmierci ponad 230 000 ludzi.
Wysokość fali tsunami z roku 2004

https://nctr.pmel.noaa.gov/indo_1204.html
Łączna wartość zniszczeń została oszacowana na 10 miliardów dolarów. Z czego 4,5 miliarda przypada na Indonezję, 2,3 miliarda na Tajlandię, a 1,2 miliarda na Sri Lankę. 4,5 miliarda dolarów w przypadku Indonezji może wydawać się naprawdę sporą wartością, ale w kontekście całego PKB kraju, które w 2004 roku wynosiło 257 miliardów dolarów, jest to wartość niewielka. Stanowi zaledwie 1,8% wartości całej tamtejszej gospodarki.
Poza tym prawie całość strat przypadło na branżę turystyczną. W Indonezji za turystykę odpowiadają głównie bardzo małe lokalne firmy, nienotowane nigdzie na giełdzie, albo wielkie międzynarodowe biura podróży, z siedzibą w wielu krajach państw zachodnich. Ciężko się w związku z tym dziwić, że Indonezyjska giełda nie zareagowała na tragedię właściwie wcale.
Pomimo tej tragedii gospodarka kraju w 2004 roku była bardzo mocno rozpędzona i inwestorzy wiedzieli, że nawet tsunami nie odwróci tego trendu. 27 grudnia giełda otworzyła się nawet o 1% wyżej niż na poprzedniej sesji. Rok później indeksy znajdowały się już 16% wyżej niż przed tragedią.
Huragan Katrina z 2005 roku
Huragan Katrina to jeden z największych i najbardziej destrukcyjnych huraganów, który uderzył w Stanach Zjednoczonych. Huragan ten powstał nad Bahamami 23 sierpnia 2005 roku. Przemieszczał się w kierunku Stanów Zjednoczonych. 28 sierpnia osiągnął kategorię 5 – najwyższą w skali Saffira-Simpsona.
29 sierpnia Katrina uderzyła w wybrzeże stanu Luizjana, powodując ogromne zniszczenia w wielu miastach, w tym w Nowym Orleanie. W wyniku huraganu zginęło około 1800 osób, a koszty zniszczeń wyniosły około 172 miliardy dolarów, co czyniło Katrina jednym z najdroższych kataklizmów w całej historii Stanów Zjednoczonych.
Wszystkie te zniszczenia nie odbiły się jednak prawie wcale na amerykańskiej giełdzie. Według LPL Research nawet 15 najbardziej niszczycielskich huraganów w USA nie odcisnęło większego piętna na amerykańskim indeksie 500 największych spółek – S&P 500. LPL Research stwierdziło, że w ciągu jednego miesiąca po 15 najbardziej kosztownych huraganach w historii USA, S&P 500 zyskał średnio 0,6 procent. Patrząc w przyszłość na trzy miesiące i sześć miesięcy, zysk ten wzrasta do średnio odpowiednio 2,6 procent i 5,5 procent.
Wpływ największych huraganów na notowania indeksu S&P 500

Fuhushima 2011 rok
Najbardziej brzemienną w skutkach katastrofą naturalną dla indeksów giełdowych było trzęsienie ziemi w Japonii z 2011 roku. Tragedia miała miejsce 11 marca 2011 roku o 5:46 UTC (14:46 japońskiego czasu), w północno-wschodniej części Japonii. Samo trzęsienie ziemi prawdopodobnie nie byłoby aż tak tragiczne w skutkach, jednak jego następstwem było tsunami. Fala tsunami uszkodziła m.in. elektrownię atomową w Fukushimie, powodując najdroższą katastrofę naturalną w historii.
W wyniku katastrofy wiele japońskich firm eksportowych, takich jak Sony, Panasonic i Toshiba, ucierpiało na rynkach międzynarodowych ze względu na opóźnienia w produkcji i braki w dostawach. Poza tym, sektor turystyczny w Japonii również ucierpiał, ponieważ wielu turystów odwołało swoje wizyty w kraju ze względu na obawy o bezpieczeństwo.
W sumie szacuje się, że skutki trzęsienia ziemi i tsunami kosztowały japońską gospodarkę setki miliardów dolarów, a wiele firm i branż zostało dotkniętych. Zgodnie z danymi rządu japońskiego, wpływ katastrofy na PKB wyniósł około 1,5% w pierwszym kwartale 2011 roku.
Po katastrofie japoński indeks giełdowy Nikkei 225 spadł o kilkanaście w ciągu kilku dni. Dokładnie między 11 marca, a 15 marca obsunięcie najważniejszego japońskiego indeksu wyniosło aż 17%. Był to największy spadek notowań giełdowych, jaki wystąpił na skutek katastrofy naturalnej w historii świata.
Zachowanie indeksu Nikkei225 po trzęsieniu ziemi z 2011 roku

Podsumowanie
Nawet taka wielka katastrofa jak trzęsienie ziemi z 2011 roku nie było jednak w stanie doprowadzić do spadków indeksów giełdowych w długim terminie. Już w dwa lata po uszkodzeniu Fukishimy indeks Nikkei urósł od ówczesnych poziomów o ponad 20%. Całość spadków została odrobiona z nawiązką. Również przez to, że rząd japoński wydał grube miliardy na odbudowę zniszczeń. Pieniądze te popłynęly do firm japońskich, które dzięki nowym kontraktom poprawiły swoje finanse. Co oczywiście odnalazło swe ujście w notowaniach cen akcji.
Jak widać na danych nawet największe tragedie naturalne, nie mają w długim terminie żadnego negatywnego wpływu na notowania giełdowe. Chodzi tu o szeroki rynek, konkretne przedsiębiorstwa mogą nawet zbankrutować, całość rynku jednak ma się dobrze. Jako inwestorzy nie powinniśmy więc przejmować się katastrofami naturalnymi.
Więcej ciekawych treści znajdziesz w sekcji artykuły i na naszych social media. Nie trać okazji Zarejestruj się i bądź na Plusie!
